Spis treści
Higiena rzadko rozbija się w salonie o wiedzę, a niemal zawsze o to, że nikt nie ustalił, kiedy ma się odbywać. Ten wpis przekłada plan higieny na trzy cykle – po każdym kliencie, po każdej zmianie, raz w tygodniu – i pokazuje, na czym zacinają się one w pełnym salonie.
Co do czystości w salonie fryzjerskim nie ma sporu. Każdy w rzemiośle wie, że narzędzia dezynfekuje się po każdym kliencie, a pranie idzie w wysokiej temperaturze. Odstęp między tą wiedzą a pełnym sobotnim popołudniem jest mimo to duży i ma trzeźwy powód: postanowienie nie ma godziny.
Dlatego ten wpis opisuje formę, a nie wartości. Wiążące dane – temperatury, czasy działania, dopuszczone środki – stoją w planie higieny Twojego zakładu i w wytycznych właściwych dla Ciebie organów; należy je odczytywać stamtąd, a nie przejmować z poradnika. To, co stoi tutaj, jest pytaniem następnym: w którym miejscu dnia te dane zamieniają się w czynność, która odbywa się także wtedy, gdy czekają trzy osoby.
1. Od dobrego postanowienia do harmonogramu: trzy cykle zamiast jednej listy
Każdy zakład fryzjerski ma plan higieny i w wielu salonach wisi on tam, gdzie nikt go nie czyta. To rzadko niedbalstwo, a raczej skutek formy: plan, który opisuje, co obowiązuje, nie mówi nic o tym, kiedy ktoś to robi. Higiena zaczyna działać dopiero wtedy, gdy każde zadanie wisi na jakimś momencie – na kliencie, na zmianie, na dniu tygodnia.
Przełóż więc plan na trzy cykle. Pierwszy biegnie po każdym kliencie i trwa od sekund do kilku minut. Drugi biegnie na koniec zmiany. Trzeci biegnie co tydzień i dotyczy tego, czego nikt nie dotyka codziennie. Każde zadanie należy dokładnie do jednego z tych trzech cykli, a to, co nie mieści się w żadnym, w codziennej pracy nie zostaje zrobione.
Jeden punkt bywa przy tym regularnie pomijany: konkretnych danych – temperatur prania, czasów działania, odstępów wymiany, dopuszczonych środków – nie ustala ani salon, ani poradnik. Stoją one w planie higieny Twojego zakładu i w wytycznych właściwych dla Ciebie organów oraz służb sanitarnych. Przenieś wartości stamtąd do swojego harmonogramu; ten wpis dostarcza struktury, a nie liczb.
To, co nie wisi na żadnym kliencie, żadnej zmianie i żadnym dniu tygodnia, w pełnym salonie się nie wydarza.
2. Narzędzia: cykl po każdym kliencie i ten na koniec dnia
Nożyczki, grzebienie, szczotki i głowice maszynek mają najbliższy kontakt i najkrótszy takt. To w nie celuje pierwszy cykl: usunąć włosy, wyczyścić, zdezynfekować – środkiem dopuszczonym do tego celu i przez czas, który jest dla niego podany. Opłukanie pod bieżącą wodą nie jest dezynfekcją, tylko czyszczeniem. Kolejność się wtedy zgadza, ale brakuje drugiego kroku.
Żeby ten cykl w ogóle działał w zakładzie, potrzebuje dwóch kompletów narzędzi na stanowisko. Kto ma tylko jeden, musi czekać między dwoma klientami – a czekanie jest powodem, dla którego kroki się pomija. Drugi komplet nie jest więc kwestią wyposażenia, tylko warunkiem tego, żeby Twój plan wytrzymał pełny dzień.
Przypadkiem szczególnym są urządzenia, których nie da się zanurzyć: trymer, suszarka, prostownica, głowice z silnikiem. Dla nich plan potrzebuje osobnego wiersza, inaczej po cichu z niego wypadają. Zdejmowane części traktuje się osobno, obudowy dezynfekuje przez przetarcie, a dla ostrzy obowiązuje wskazanie producenta, a nie własne przyzwyczajenie.
3. Pranie i peleryny: obieg, który nigdy nie może stanąć
Peleryny i ręczniki to drugi punkt kontaktu o krótkim takcie i na nich najprędzej się oszczędza – nie z zamiaru, tylko dlatego, że stos się skończył. Świeży ręcznik na klienta da się utrzymać tylko wtedy, gdy w obiegu jest dość rzeczy, żeby przetrwać pełną sobotę bez uruchamiania pralki w międzyczasie.
Temperatura prania należy do danych, których nie ustala salon. Zwyczajowo mówi się o co najmniej 60 stopniach; wiążące jest to, co mówi Twój plan higieny i czego wymagają właściwe organy. Ważniejsze od liczby jest i tak to, żeby nikt nie musiał improwizować: pralka, która podoła ilości, i miejsce na rzeczy używane wyraźnie oddzielone od miejsca na czyste.
Przelicz ten obieg raz dla swojego najmocniejszego dnia. Ile peleryn i ręczników potrzebuje taki dzień, ile to prań i kto je kiedy uruchamia? Ten rachunek odpowiada na pytanie, czy Twoje standardy niesie postanowienie, czy wyposażenie. Często brakuje nie dyscypliny, tylko trzeciego kompletu peleryn.
4. Powierzchnie i myjnia: miejsca, o których myśli się na końcu
Podłogę się zamiata, bo ją widać. Powierzchnie, których się faktycznie dotyka, są mniej rzucające się w oczy: podłokietniki, regulacja wysokości fotela, półka pod lustrem, terminal płatniczy, klamki i klamka w toalecie. Należą do cyklu zmianowego, i to w ustalonej kolejności, żeby nikt nie musiał zgadywać, co już było.
Stanowisko myjni zasługuje na osobne spojrzenie. Podkładka pod kark, brzeg misy, główka prysznica i wąż mają kontakt ze skórą i stoją trwale wilgotne – to połączenie w salonie najprędzej robi się problemem. Dla ochrony karku obowiązuje to samo co dla ręczników: na klienta, a nie na dzień.
A potem są jeszcze obszary, których żaden klient nigdy nie widzi, a które i tak przesądzają: magazyn farb, półka za recepcją, pomieszczenie socjalne zespołu. Jeśli panuje tam trwały nieporządek, wędruje on do przodu, bo czystość jako nawyk nie zatrzymuje się przy żadnych drzwiach. Dla tego obszaru wystarczy cykl tygodniowy – pod warunkiem, że ma przypisane imię.
5. Co widzą goście – i dlaczego czystości nie da się wytłumaczyć
Goście oceniają higienę po kilku znakach i żaden z nich nie jest certyfikatem. To podłoga między dwiema wizytami, grzebień, który widocznie wychodzi z czystego pojemnika, świeża peleryna zdejmowana na ich oczach i stan toalety. Kto ma te cztery rzeczy w ryzach, o czystości w ogóle nie musi mówić.
To także powód, dla którego tłumaczenia łatwo w tym miejscu obracają się przeciwko Tobie. Wywieszka zapewniająca o własnej czystości kieruje uwagę na pytanie, które inaczej by nie padło. Pokazywanie działa, twierdzenie nie – a pokazywanie nic Cię nie kosztuje, bo i tak siedzi w przebiegu pracy.
Gdzie informacja mimo wszystko ma sens: przy gościach z konkretnym powodem, na przykład chorobą skóry albo trwającym leczeniem. Tu spokojny, rzeczowy opis tego, co Twój zakład faktycznie robi, pomaga bardziej niż jakiekolwiek ogólne zapewnienie. Jeśli pytanie dotyczy samego zabiegu, należy do rozmowy doradczej – a do notatki tylko na tyle, na ile wymaga tego zabieg.
Higiena w salonie fryzjerskim rzadko rozbija się o wiedzę, a niemal zawsze o formę: to, co nie wisi na żadnym kliencie, żadnej zmianie i żadnym dniu tygodnia, w pełny dzień się nie wydarza. Przełóż więc swój plan higieny na trzy cykle, wyposaż go tak, żeby udźwignął także sobotę, i odczytuj wiążące wartości tam, gdzie zostały ustalone dla Twojego zakładu – a nie w poradniku. To, co goście z tego widzą, wynika potem samo.
W Salon Wizard wspieramy Cię cyfrowymi rozwiązaniami, które pozwalają zachować kontrolę nad standardami i porządnie je dokumentować. Życzymy Ci czystego salonu i spokojnych, pełnych dni.
Rezerwacja online dla Twojego salonu?
Zdobądź więcej klientów i ogranicz nieobecności dzięki własnej stronie rezerwacji dla fryzjerów.